Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
[x]

deviantART

 
©2008-2009 ~Graffek24
:icongraffek24:

Artist's Comments

Edgar Allan Poe - Kruk

W głuchą północ, w snów tumanie, gdy znużyło mnie dumanie
Nad księgami zapomnianej magii, znanej w dawnych dniach,
Chyląc głowę nad foliałem, niespodzianie usłyszałem
Chrobot, jakby ktoś nieśmiałym palcem skrobał znak na drzwiach.
"Gość", mruknąłem, "tym sygnałem daje znać, że stanie w drzwiach:
Skąd ten zimny pot i strach?"

Och, pamiętam: wlókł się żmudnie grudzień, jak to zwykle grudnie,
Po podłodze pełgał złudnie żar, co gasł już w siwych drwach.
I pragnąłem, by nieskory świt prześwietlił wreszcie story,
By oderwał od Lenory myśl zbłąkaną w niebios mgłach,
Od Lenory, której imię do tej pory ś;piewa w mgłach
Chór aniołów w moich snach.

Lękiem się o serce otarł szelest purpurowych kotar,
Grożąc cieniem, mrożąc drżeniem, które niosło się przez gmach;
By nad tętnem rozszalałem zapanować, powtarzałem:
"To gość jakiś tym sygnałem daje znać, że stanie w drzwiach;
Tak, to późny gość" – szeptałem – "stanie wnet w otwartych drzwiach;
Po cóż ten dziecinny strach?"

Czując, że znów głos mi służy, nie wahałem się już dłużej:
"Panie" – rzekłem – "czy też Pani – gościu, któryś pod mój dach
Zbłądził – dowiedz się, mój panie, że to nocne chrobotanie,
Gdy zabrzmiało niespodzianie, w ścianie jakby lub przy drzwiach,
Wziąłem zrazu za szmer myszy" – tu otwarłem drzwi; lecz w drzwiach
Mrok stał tylko, mrok i strach.

Całą trwożną mocą wzroku wpatrywałem się w głąb mroku,
Jakbym stanął nad otchłanią nie widzianą w ludzkich snach;
Ale ciemność trwała niema, świadcząc, że za drzwiami nie ma
Żywej duszy; tylko trzema sylabami poprzez gmach
Szept "Lenora!" niósł się z moich ust i echem poprzez gmach
Wracał, drżąc w okiennych szkłach.

Zawróciłem więc od proga, czując, jaka mi pożoga
Duszę niszczy, jak się iskrzy głownia serca w gniewnych skrach.
I znów chrobot przerwał ciszę: "Pewnie" – rzekłem – "wiatr kołysze
Okiennicę, albo słyszę zgrzyt obluzowanych blach
Jakiejś rynny; ten niewinny chrobot przerdzewiałych blach
To nie powód, by czuć strach".

Pchnąłem okno. I z łopotem skrzydeł, z czarnych piór furkotem
Wdarł się przez nie szumnym lotem kruk, ptak święty w dawnych dniach.
Musiał znać swą przeszłość – zatem, jakby gardził ludzkim światem,
Z wielkopańskim majestatem zasiadł w ciszy tuż przy drzwiach,
Na Atenie marmurowej tkwiącej w niszy tuż przy drzwiach:
Siadł, a mnie ogarnął strach.

Lecz przemogłem trwogi władzę: komizm jakiś był w powadze
Ptaka-starca, odzianego w zdartych piór żałobny łach.
"A to z waści kawał mruka!" – rzekłem kpiąco. – "Do kaduka,
Tak wyleniałego kruka nie ma i na piekieł dnach!
Zdradź mi, jakie nosisz imię na Hadesu mrocznych dnach?"
Kruk zakrakał: "Kres i krach".

Osłupiałem; czy to wszystko sen? jak mogło się ptaszysko
Tak odezwać, jak orator, co na wylot zna swój fach?
Choć w tym sensu było mało, przecież słusznie się zdawało
Rzeczą całkiem niebywałą, że ptak, siedząc przy mych drzwiach,
Na popiersiu marmurowym, bielejącym tuż przy drzwiach,
Kracze schryple: "Kres i krach".

Gęstą czernią na boginię cień rzucając, kruk jedynie
Parę słów wykrakał, jakby skakał w nich po kruchych krach.
Potem milczał dłuższą chwilę – widać chciał rzec właśnie tyle .
Lecz gdym rzekł: "Czy się nie mylę? czy zbłądziłeś pod mój dach,
By mi zdradzić, jakie szczęście znajdzie drogę pod mój dach?" .
Kruk zakrakał: "Kres i krach".

Słysząc znów tych słów dźwięk nagi, więcej w nich znalazłem wagi:
Brzemię wróżby spadło na mnie, jak na trumnę spada piach.
"Pewnie" – spróbowałem zatem – "te dwa słowa są cytatem
Z wieszcza, znużonego światem, wciąż ską;panym w krwi i łzach,
Z mistrza, który swoją lutnię stroił smutnie, cały w łzach,
Na dwa tony: .Kres i krach.?"

Lecz wciąż miał nade mną władzę komizm tkwiący w tej powadze,
Przeto w kąt, gdzie bielał marmur i gdzie czerniał ptak przy drzwiach,
Pchnąłem mój obity skórą fotel, by w nim wszcząć ponurą
Medytację nad naturą słów zrodzonych w zmierzchłych dniach,
Zgłębiać głuchą wróżbę, którą ów ptak, w dawnych czczony dniach,
Zawarł w krótkim: "Kres i krach".

Gdym brnął przez hipotez listę, kruk źrenice swe ogniste
Utkwił we mnie, jak szachista, gdy szyderczo syczy: "Szach!";
Trwało to milczące starcie; spoglądałem nań uparcie,
Głowę wsparłszy o oparcie: skóra, pękająca w szwach
Lecz wciąż gładka, odbijała światło świec, a w czaszki szwach
Huczał pogłos: "Kres i krach".

I pojąłem w owej chwili: już się nigdy nie odchyli
Na poduszki droga głowa, z iskrą światła w złotych brwiach...
I załkałem: "Tak, niestety! Bóg cię skrapia wodą z Lety,
Aby obraz tej kobiety nie nawiedzał cię już w snach!
Tak, spal wszystkie jej portrety – wtedy ujrzysz w przyszłych snach..."
Kruk dokończył: "Kres i krach!".

"Zły proroku!" – zakrzyknąłem – "czartem jesteś, nie aniołem,
Czy Kusiciel cię tu przysłał, czy sztorm cisnął cię na piach
Mojej duszy, na wybrzeże, gdzie Samotność pustki strzeże .
Zanim życiu sens odbierze Rozpacz, uśmierz w sercu strach:
Jestże balsam w Galaadzie? Powiedz, bo mnie dręczy strach!"
Kruk zakrakał: "Kres i krach".

"Zły proroku!" – zakrzyknąłem – "czartem jesteś, nie aniołem,
Na to niebo ponad nami – na ten Boga wzniosły gmach –
Zdradź mej duszy, którą pali ból: co czeka na nią w dali?
O, gdybyśmy się spotkali z mą Lenorą w nieba mgłach!
Co mnie czeka, co ocali – czy Lenora w rajskich mgłach?"
Kruk zakrakał: "Kres i krach".

"Zgrzyt tych słów niech nam się stanie pożegnaniem, zły szatanie!" .
Poderwałem się. – "Leć w zamieć, w zamęt, zgiń na piekieł dnach!
Nie waż się uronić pióra – niechaj czarna twa natura
Sczeźnie, wroga i ponura; nie chcę widzieć cię w tych drzwiach
Nigdy więcej! Wyrwij z serca dziób – i precz, bo stoi w drzwiach..."
Kruk dokończył: "Kres i krach".

I wciąż jego czerń skrzydlata nie drgnie, jakby chciała lata
Spędzić nad Pallady bladym czołem, w niszy tuż przy drzwiach;
I wciąż w oczach mu się żarzy demoniczny blask lichtarzy,
A cień kruka trwa na straży mojej duszy, która w snach
Miota się, lecz nie powstanie, bo wciąż jawi się w jej snach
Krecha krwawa – kres i krach!




---
Praca na plastykę. Tematyka? Drzewo xD

Nigdy - więcej - kolorowania - pieprzonym - cienkopisem - :X

Comments


love 0 0 joy 0 0 wow 0 0 mad 0 0 sad 0 0 fear 0 0 neutral 0 0
:iconnajt93:
przeboskie =3

--
:la: la-lA-LAAA!
:icondemon-lionka:
Niby proste, ale urzeka serce Demona ^^ Być może dlatego, że mu się śniło ostatnio, że kruka miał ;3

--
"Zahuczał wicher - wicher jesienny
Nad moim sercem - sercem tułaczem
I Anioł senny - Anioł Gehenny
Już mnie powitał - powitał płaczem"
*** ~T. Miciński
:icongraffek24:
Fav od Demona to już jednak jest lans na maxa :) Prostota prostotą, ale kolorowanie cienkopisem sux :<

Dziękuję za fava :)
:iconmadziolxxx:
kOlorowałeś to cienkopisem? Ojjj...ty to masz nerwy ze stali chyba ;p oj i ręke też ^^ Ale efekt przyznam cudowny!
Co tam słychać?
Jenak nie idę na strachy bo nie mam z kim. Wszyscy idą na happysad,a zę zaczyna się o 16 to miałam nie iść...jednak IDĘ :D
:icongraffek24:
Kolorowałem to cienkopisem ^^ Dziękuję za słowa uznania :]

Strachy>Happysad :D

Co u mnie? Masakra. Zaczynam recenzować "Powrót z Gwiazd" Stanisława Lema i muszę się pouczyć na niemiecki. Jednym słowem umieram.
:iconhedahe:
Cienkopisy są zue X___x

Wyszło świetnie :D

--
Muhahahah! >DDD
:icongraffek24:
A dziękować :) Kiedy nowe komiksy? D
:iconmadziolxxx:
Ołł...rozumiem Cię ja mam pełno nauki na hiszpański i kartkówkę z matmy i z historii dzisiaj ;[

Details

September 25, 2008
1.2 MB
150 KB
800×845

Statistics

28
13 [who?]
448 (0 today)
80 (0 today)

Share

Link
Embed
Thumb

Site Map